Kluczbork: Dzieci czekają
Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie na co dzień propaguje rodzicielstwo zastępcze, pomaga w tworzeniu niespokrewnionych rodzin zastępczych, szkoli je i wspiera. Organizuje akcje, które mają pokazać społeczeństwu rolę rodzin zastępczych i zachęcić kolejnych do idei rodzicielstwa zastępczego, a także zadać kłam niesłusznej opinii, jakoby niespokrewnione rodziny zastępcze przygarniały dzieci dla pieniędzy.
Jak ważna jest rodzina, obojętnie czy biologiczna, czy zastępcza, pokazuje list nastolatki, którą los rzucił do Kluczborka. Tu wreszcie znalazła kochający dom. Publikowana praca zajęła pierwsze miejsce w konkursie pt. ?Spełnij dziecięce marzenia o domu?. MZ
Dom - jak wiele znaczy
?Daj mi poznać Twoje drogi,
Panie Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami?
(Ps. 25)
Moja życiowa wędrówka jest podążaniem wyboistą drogą do realizacji marzenia o szczęśliwym domu. Jego wartość uświadamiamy sobie wówczas, gdy go tracimy. Kiedyś cieszyłam się wspaniałą rodziną. Do dzisiaj żyję wspomnieniem o nim i tęsknotą za cudownym dzieciństwem.
Świat zawirował i nastała ciemność
Nigdy nie zapomnę chwili, kiedy świat wokół mnie zawirował i ogarnęła mnie ciemność. Zadawałam Bogu bolesne pytania: ?Dlaczego mnie opuściłeś? Co takiego uczyniłam, że stawiasz mnie wobec takich ludzi?? Cierpienie i ból przeszywało zranione serce. Ileż buntu, niezgody na krzywdę i nienawiść wobec mi bliskich musiałam w sobie pokonać. Teraz mam pewność, że ta walka prowadziła mnie do upragnionego celu.
Kiedy miałam pięć lat, zachorowała moja ukochana mamusia. Rodzice długo się zastanawiali, w jaki sposób przekazać dzieciom tę straszną wiadomość. W końcu mama zebrała nas wszystkich i wytłumaczyła, że zmuszona jest poddać się operacji. Lekarze zdecydowali się umieścić zastawkę w jej głowie. Chorobę mamy traktowałam niczym zwykłą grypę, natomiast jej nieobecność była koszmarem. Z utęsknieniem czekaliśmy na jej powrót, kiedy będzie znów z nami i wypełni dom swoim czarującym uśmiechem. Była bowiem osobą niezwykłą, z pogodną twarzą, zawsze uśmiechniętą i ciepłym spojrzeniem. Wróciła z krótko przystrzyżonymi włosami, otyła od leków, ale uśmiechnięta. (?)
Szczęście, ale na krótko
Niestety, nawroty choroby nie pozwoliły nam cieszyć się szczęściem. W wyniku komplikacji po kilku pobytach w szpitalu mama zmarła. Pamiętam ten dzień, obchodziłam wówczas jedenaste urodziny, które obiecałam sobie spędzić z mamą. Z tatą pojechaliśmy do niej. Drzwi do sali były jak nigdy zamknięte, a kiedy usiłowałam je otworzyć, pielęgniarka mnie nie wpuściła. Po chwili z sali wyszli lekarze i jeden z nich poprosił tatę na rozmowę. Dla mnie była to wieczność. Przecież przyjechałam do mojej mamusi na swoje urodziny, chciałam być z nią w tym dniu, to miało być moje szczęście, moje spełnione marzenie. Po chwili przyszedł tato i potwierdził moje obawy. Mama nie żyła, mimo wysiłków lekarzy nie można jej było uratować. Płacząc, weszłam do niej, złapałam za rękę i długo ją przytulałam do swej twarzy. Ale ręka tym razem była zimna, obca, sztywniejąca.
A gwiazda gasła...
Wracaliśmy w ponurym milczeniu. Przytłaczająca cisza dzwoniła w uszach. Łzy zalewały oczy i dławiły w gardle. Pustka, rozpacz, ból, lęk, co będzie z nami. W pewnym momencie przez szybę samochodu zauważyłam spadającą gwiazdę. Kiedyś mamusia mówiła, że jak ktoś umiera, to jego gwiazda gaśnie. Zaczęłam powtarzać: ?Kocham Cię mamusiu, kocham Cię?? Do dzisiaj zastanawiam się, czy była to jej gwiazda? A może moje życie pod szczęśliwą gwiazdą gasło?
Po pogrzebie zrozumieliśmy, że musimy nauczyć się żyć w nowej sytuacji, poukładać codziennie obowiązki, odbudować zburzony spokój i wypełnić pustkę. Nie udało się. Tato pił cały czas, z krótkimi przerwami. Brat zamknął się w sobie, a ja wypłakiwałam się w samotności.
Kolega taty założył w domu Internet i nauczył go korzystać z czata. Początkowo żartował sobie z gadu-gadu, ale kiedy napisała do niego Monika, zaczął traktować te kontakty bardzo poważnie. Po kilku miesiącach spotkali się w naszym mieszkaniu, a mnie towarzyszyło dziwne uczucie wrogości i niepewności oraz narastająca tęsknota za mamą.
Zła macocha jak w bajce
Niestety, obawy nie okazały się bezpodstawne. Zaczęłam uciekać od problemów, a to spowodowało wagary, złe wyniki w nauce, wyjazdy na imprezy oraz późne powroty w nocy. Zagubiłam się w nicości.
Dom, w którym mieszkałam był istnym piekłem. Kiedy brat ukończył osiemnaście lat, pani Monika wyrzuciła go z domu. Zostałam sama.
Nie było szans na porozumienie. Kiedy Monika uderzyła mnie kilka razy, tato zdecydował, że odda mnie do domu dziecka. Rozstaliśmy się bez pożegnania, nie odważyłam się spojrzeć mu w oczy, obawiając się w nich pustki lub zimna. Straciłam ojca. Straciłam nadzieję na wymarzony dom. Po kilku nieprzespanych nocach, wspomnieniach szczęśliwego dzieciństwa i jego zapewnień, że mnie kocha i jest ze mnie dumny, zadzwoniłam z prośbą o spotkanie, bo tęskniłam za nim. Obiecał mi, że zabierze mnie stąd, że wkrótce przyjedzie. Coś we mnie pękło, wzruszenie i nadzieja usunęły dotychczasowy żal. Wyszeptałam przez ściśnięte gardło: ?kocham Cię, tatusiu?. Wyznanie moje trafiło jednak na kamienne pustkowie. Tato już nigdy więcej ze mną nie rozmawiał i nigdy po mnie nie przyjechał. Spadła na mnie odpowiedzialność za wybór samodzielnej drogi życia.
Gdzie pójść bez drogowskazów?
Czułam, że nie jestem zdolna do dojrzałych decyzji, że nie widzę żadnej drogi, że błądzę w ciemnościach jak ślepiec. Po raz pierwszy uklękłam do modlitwy. Długa rozmowa z Bogiem dodała mi odwagi, a Psalm 37, 5 upewnił mnie, że zawsze pozostaje iskierka nadziei: ?Powierz Panu swoją drogę I zaufaj Mu: On sam będzie działał? Po tygodniu pojawił się mój Anioł Stróż, czyli pani Jadwiga, proponując rodzinę zastępczą. Przestraszyłam się, że nie potrafię już zaufać komuś obcemu, że nie wierzę w zapewnienia o przyjaźni, miłości i dobroci. Wahałam się przez dwa tygodnie. Ostatecznie podjęłam decyzję i pojechałam do nowej rodziny.
Niebiosa zesłały panią Jadwigę
Pani Jadwiga otworzyła mi swoje gorące serce, zapewniła poczucie bezpieczeństwa, stabilizację i spokój. Jej dom jest moim domem, a jej wspaniała rodzina jest moją najbliższą rodziną. Dzięki cudownym ludziom odzyskałam wiarę, nadzieję i miłość. Pani Jadwiga jest moją mamą i babcią jednocześnie, dzięki jej cierpliwości i tolerancji zrozumiałam co jest dobrem, a co jest złem. To ona jest drogowskazem na mojej drodze do Światłości. Nie jestem już sama, mam panią Jadwigę i swoje miejsce. Mam prawdziwy dom, pełen ciepła, zrozumienia i wzajemnego szacunku. Tyle zawdzięczam mojej zastępczej mamie! Dzięki niej zmieniłam się, dojrzałam i zrozumiałam, że nigdy nie należy podnosić kamienia, którym nie uderzono. Nie czuję już nienawiści, ojcu wybaczyłam, żywiąc nadzieję, że kiedyś zrozumie jak bardzo mnie zranił i usłyszę od niego słowo ?przepraszam?. Do dzisiaj jednak nie znalazł drogi do mnie. Nazywam cudem moje przeobrażenie pod wpływem pani Jadwigi. Moje świadomie przeżywane wędrowanie nabrało sensu. Odtrącona i często pogardzana nie utraciłam wewnętrznej siły ducha, aby spełniać swoje marzenia. Pragnę stać się wartościowym człowiekiem. Podjęłam naukę w Liceum Ogólnokształcącym. W ramach wolontariatu pomagam dzieciom w odrabianiu lekcji, czytaniu lektur i likwidowaniu zaległości programowych. Uczestniczę w zajęciach z dziećmi przedszkolnymi, raz w tygodniu czytam im najciekawsze bajki świata. Starszym sąsiadom robię zakupy, odwiedzam ich, często sprzątając im mieszkania lub towarzysząc w rozmowach. Czasami chodzę z nimi do lekarza, kupuję leki. Wielką satysfakcję sprawia mi praca w Samorządzie Szkolnym. Jestem nie tylko sekretarzem, ale zajmuję się organizacją imprez szkolnych, kierując sekcją kulturalną. Biorę udział w szkolnych imprezach artystycznych i przygotowuję oprawę plastyczną. Przygotowuję się do szkolnych eliminacji Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej. Staram się osiągać dobre wyniki w nauce, aby pani Jadwiga mogła być ze mnie dumna. W ten sposób pragnę odwdzięczyć się jej za moje uratowane życie. Zrozumiałam, że absurdem było oczekiwanie głosu z nieba. Ten głos przyszedł z ziemi od mojej kochanej pani Jadwigi, która żyje dla innych, dla porzuconych dzieci, dla oczekujących jej serdeczności i pomocy. Ostatnio przyjęła do naszej rodziny dwoje małych dzieci wymagających ogromnego poświęcenia. Z wielką radością wspieram ją w wychowywaniu, opiece i zabawach naszych sierotek. I choć mam świadomość, że zostaną przez kogoś adoptowane w przyszłości, kocham je jak własne rodzeństwo. Chwila ich beztroskiego dzieciństwa napawa mnie dumą, że mam okazję uszczęśliwić istotki odrzucone przez rodziców. Nigdy nie zapomnę dramatycznych doświadczeń z młodości, nie zapomnę kochanej mamy tulącej mnie do snu, nie zapomnę jej czułości i uśmiechu. Jednak życie toczyć się musi dalej. Każdy z nas jest jednak jedyny i niepowtarzalny, i musimy zdawać swój własny egzamin życiowy tak, aby spełnić się w swoim człowieczeństwie, by nie pozostało po nas tylko puste miejsce, zwietrzała grudka soli i wypalona świeca. Klaudia
Komentarze
Brak komentarzy do tego artykułu, bądź pierwszy !
Dodaj komentarz
Komentarze osób niezalogowanych przed umieszczeniem są moderowane.
Logowanie
Solenizanci
Dzisiaj jest:
Poniedziałek 6 Luty 2012
Imieniny obchodzą:
Amandy, Bogdana, Doroty
Prognoza Pogody
|
możliwy przelotny.. | NNE 11 km/h |
|
|
max.-12°C min.-17°C |
Shoutbox
-
~ bas53
DATA:10-10-2011 23:42:22
Mieszkańcy Boroszowa gratulują senatorowi Aleksandrowi Świeykowskiemu wyboru. www.boroszow.olesno.pl
-
~ RafalS
DATA:10-10-2011 13:00:30
Gratulacje dla naszego nowego Senatora.
-
~ bas53
DATA:26-09-2011 21:06:26
http://www.boroszow.olesno.pl/Galeria/Dozynki_wiejskie2011.html Zapraszam do obejrzenia
-
~ bas53
DATA:20-09-2011 21:23:46
DOŻYNKI WIEJSKIE - BOROSZÓW 25 WRZEŚNIA 2011 PROGRAM: - 16.00 ROZPOCZĘCIE BIESIADOWANIA - POCZĘSTUNEK CIASTEM I KAWĄ - WYSTĘPY DOŻYNKOWE DZIECI Z BOROSZOWA - ZABAWA TANECZNA Z ZESPOŁEM DUO - SAX? ORGANIZATORZY zapewniają: bufet obficie zaopatrzony! S E R D E C Z N I E Z A P R A S Z A SOŁTYS, RADA SOŁECKA, OSP, GRUPA ODNOWY WSI
-
~ stereo666
DATA:11-08-2011 09:01:14
cześć