Sonda
Użytkownicy
Ostatnio widziani
Dobrzykowice: Wakacyjne ciekawostki
Lubomierz na oficjalnej stronie urzędu gminy reklamuje się jako miasto ?Samych swoich?, ale powstało tu zaledwie siedem minut filmu. Obliczyli to mieszkańcy podwrocławskich Dobrzykowic, bo właśnie tu znajdują się domy Kargula i Pawlaka. Mimo upływu lat, są niemal takie same jak w filmie, tylko sprawiają wrażenie dużo mniejszych niż te utrwalone na taśmie. Aż dziw bierze jak na pawlakowym podwórku zmieściły się te wszystkie stoły weselne.
Do Dobrzykowic trafiam dzięki kluczborskiemu wicestaroście Mieczysławowi Czaplińskiemu, którego żona Grażyna jest kuzynką Pawlaka, czyli Janusza Daleckiego. To pan Janusz mieszka obecnie w pawlakowym domu razem z mama Marią i chętnie opowiada o najsłynniejszej polskiej komedii ? a filmowymi dialogami sypie jak z rękawa.
Scenariusz jak w filmie
- Historia jest niemal taka sama jak u Chęcińskiego ? opowiada pan Janusz. ? Rodzice trafili do Dobrzykowic po wojnie jako repatrianci. Wcześniej mieszkali w Dublanach pod Lwowem. Dom odkupili od Ślązaczki.
A po sąsiedzku ? jakżeby inaczej ? osiedlili się dobrzy znajomi z dawnej wioski, również Daleccy, spokrewnieni z mamą pana Janusza.
- Bo po co obcego wroga szukać ? śmieje się pan Janusz przytaczając filmową kwestię.
Obecny gospodarz pawlakowego domu dobrze pamięta pierwszą wizytę reżysera w ich gospodarstwie.
- To było wielkie wydarzenie ? wspomina. ? Nagle w spokojnej wiosce, przez którą tylko od czasu do czasu przejeżdżały samochody, zjawiły się na raz trzy auta i zatrzymały przed naszym domem.
Okazało się, że to filmowcy z Wrocławia, którzy szukali wiejskiej scenerii odpowiadającej realiom ?Samych swoich?.
- U nas warunki znaleźli idealne ? były dwa domy zwrócone do siebie frontami, oddzielone płotem, schron, stajnia, stodoła, czyli wszystko czego potrzebowali ? wyjaśnia.
A zdjęcia trwały
i trwały?
Film miał być kręcony dwa, góra trzy miesiące. Okazało się, że pierwszy odcinek powstawał pół roku ? od kwietnia do października ? co totalnie zdezorganizowało życie w gospodarstwie.
- Podwórko zastawione sprzętem, kamery, lampy, tory najazdowe, a tu trzeba dać jeść krowom, koniom, świniom, oporządzić je, wysprzątać, zwieźć snopy zboża do stodoły, ziemniaki do piwnicy ? relacjonuje pan Janusz. ? Nieźle trzeba było balansować, by sobie wzajemnie nie przeszkadzać.
Z kilkudniowym wyprzedzeniem Daleccy otrzymywali plan, co i kiedy filmowcy będą kręcić, ale często rozmijał się on z rzeczywistością. Nieraz ojciec pana Janusza stał pół dnia wozem we wsi i nie mógł wjechać na podwórko, bo filmowcom nie wyszły zdjęcia i musieli kręcić duble.
- Nie mówiąc już o tym, że za sprawą ekipy technicznej przez kilka miesięcy nie mieliśmy warzyw, jajek i mleka ? śmieje się pan Janusz. ? Potrafili w mig ogołocić sad, ogród i kurnik.
Farbowana dublerka
Mućki i wojna o kota
W filmie ?grał? nie tylko dom Daleckich, ale także niezapomniany?kaban farbowany na dzika?, króliki, kury, koty i krowa, słynna Mućka, która uratowała właścicieli przed wejściem na minę ? sama przy tym ginąc.
- Z tą Mućką była ciekawa historia ? opowiada pan Janusz. ? Kręcą film, krowa pasie się potulnie obok pola z żytem tylko ją pogonić, by weszła w szkodę. Dół czeka, bo Mućkę ma za chwilę rozerwać mina. Obok weterynarz ze strzykawką, który czeka, by ją uśmiercić, zadaje jeszcze ostatnie pytanie: czy ona aby nie jest cielna?
Okazało się, że jest cielna i trzeba było do ostatniej sceny szukać dublerki. Różniła się wprawdzie od pierwowzoru kolorem, miała więcej białych łat, ale filmowcy ją podmalowali i było dobrze.
Równie ciekawe są historie z filmowymi kotami. Wprawdzie mieszkańcy Lubomierza parę lat temu wywołali małą wojnę twierdząc, że tylko ich kot grał w filmie Chęcińskiego, ale w rzeczywistości wystąpiły w nim co najmniej trzy koty Daleckich, czyli dobrzykowickie.
- Nie wiadomo dlaczego do czarno ? białego filmu reżyser zażyczył sobie kota trójkolorowego ? wspomina pan Janusz. ? Na szczęście takie mieliśmy.
Jednego z nich widać w scenie w stodole, kiedy łapczywie rzuca się na myszy baraszkujące wokół dziurawego worka ze zbożem.
- Ale żeby wydobyć z niego tę łapczywość, trzeba się było natrudzić ? relacjonuje Dalecki. ? Po prostu myszy mu nie odpowiadały.
Do filmu przywieziono białe myszy z hodowli i aby mogły one udawać ?naturalne?, trzeba je było przefarbować.
- Kot nie chciał się rzucać na podrasowane myszki, podchodził do nich, wąchał i odchodził niezadowolony ? śmieje się pan Janusz. ? Dopiero po dwudziestoczterogodzinnej głodówce zagrał tak jak tego od niego oczekiwano, czyli rzucił się wygłodniały na mysie stado.
Dalecki pamięta też doskonale jak mu wszystkie myszy uciekły z klatki. Niezły był z tego ambaras.
- Filmowcy przywieźli tych myszy całą klatkę, chyba z setkę ? relacjonuje. ? Czekały w piwnicy na swoje sceny, ale ciągle zmieniał się harmonogram, mijał dzień za dniem, a myszki z głodu zaczęły się nawet zjadać. Chciałem je nakarmić, a one czmychnęły we wszystkie strony.
Gwiazdy
zwyczajni ludzie
Pan Janusz, który miał 14 lat, kiedy zaczynano kręcić ?Samych swoich? pamięta też doskonale aktorów grających w filmie.
- Bardzo sympatycznym, bezpośrednim i dowcipnym człowiekiem był Władysław Kowalski, czyli filmowy Pawlak ? mówi. ? Nie kreował się na żadną gwiazdę. Swój chłop.
Kowalski kochał konie, uwielbiał ich zapach i czasami prosił ojca pana Janusza, by pozwolił mu wyczyścić konia i posprzątać w stajni.
- Mówił do ojca: panie Józefie, jutro gram tylko jedną scenę, przywiozę swoje gumowce i popracuję przy koniach, nawet gnój wywiozę - zdradza filmowe sekrety Dalecki.
Natomiast Władysław Hańcza, filmowy Kargul, z początku trzymał dystans i nie bratał się z gospodarzami.
- Przyjechał i mówi do mamy: gospodyni, jestem zmęczony, poproszę poduszkę ? wspomina nasz rozmówca. ? Mama, choć też zmęczona, po całym dniu pracy, rada nie rada musiała spełnić prośbę artysty. Ale dzięki Bogu Hańcza później znormalniał, przestał udawać gwiazdora i okazał się bardzo miłym człowiekiem.
Bardzo ciepło pan Janusz opowiada o wrocławskiej aktorce Marii Zbyszewskiej, której przypadła rola Mani Pawlakowej.
- Pani Maria znała się wcześniej z moim tatą, który zaopatrywał ją w ziemniaki, warzywa, mleko ? wyjaśnia. ? Przez długie lata zawoził jej też piwonie, zwłaszcza te wczesne, lekarskie, które aktorka uwielbiała.
Natomiast z synem Zbyszewskiej, Mariuszem Benoit, młody Dalecki hasał po okolicznych łąkach.
- Byliśmy równolatkami, więc często wspólnie spędzaliśmy wakacyjne dni w Dobrzykowicach, bo pani Maria zabierała syna na plan ? opowiada.
Natomiast ojciec pana Janusza był nieformalnym konsultantem w sprawie kresowego akcentu i słownictwa.
- Z tym akcentem doskonale poradził sobie Kowalski, natomiast Hańcza w pierwszym odcinku nie dał sobie rady ze wschodnim zaśpiewem i zastąpił go dubler ? wyjaśnia Dalecki.
Chińscy fani Kargula
i Pawlaka
Dziesięć lat temu na murze pomiędzy domami Kargula i Pawlaka mieszkańcy Dobrzykowic wmurowali tablicę, przypominającą o tym, że kręcona tu była najsłynniejsza polska komedia.
- Na karę ją sobie wmurowaliśmy ? śmieje się pan Janusz. ? Nie ma dnia, żeby nie odwiedzały nas wycieczki. Jedna wychodzi, przychodzi następna.
Ludzie zaglądają będąc w okolicy przejazdem, ale są też tacy, którzy przyjeżdżają specjalnie. Józef Dalecki prowadzi nawet pamiątkową kronikę, do której wpisują się goście.
- Z całego świata przyjeżdżają ? opowiada. ? Z Chin, Australii, Izraela, Norwegii, ? wymieniam tylko tych, co byli ostatnio, nie mówiąc już o Polonusach ze wszystkich kontynentów. Sam jestem zdumiony, że film cieszy się taką popularnością.
Byli nawet biznesmeni, którzy chcieli odkupić domy i zarabiać na filmowej legendzie miejsca, ale musieli odejść z kwitkiem.
Sąsiedzki mir burzą
czasem rozmowne koguty
A jak wyglądają dzisiaj sąsiedzkie relacje między Kargulem i Pawlakiem?
- Są całkiem poprawne ? zdradza pan Janusz. ? Wprawdzie rzadko się odwiedzamy, ale pomagamy sobie kiedy trzeba. Na przykład Kargul, który zna się na stolarce, pomagał mi reperować ganek.
Od czasu do czasu Pawlak dzieli się z żoną Kargula sadzonkami papryki, a ta mu się rewanżuje krzakami chryzantem, które wybitnie obrodziły w tym roku. Ot, zwyczajnie, jak u sąsiadów.
- Nie kultywujemy przezabawnych awantur międzysąsiedzkich jakie można oglądać w filmie Chęcińskiego, co najwyżej się spieramy ? wyjaśnia pan Janusz.
Najczęściej powodem sporów są koguty, pupile Pawlaka, które piejąc, ?rozmawiają? ze sobą.
- Tak potrafią parę godzin ? mówi właściciel. ? Ale podczas gdy sąsiad krzyczy, bym uciszył wreszcie te ptaszyska, odpowiadam, że nie słyszę.
O najsłynniejszej polskiej komedii kręconej we wsi oprócz tablicy przypomina ulica Samych Swoich, a także festyn, który odbywa się co roku w ostatni weekend sierpnia. Na imprezę przyjeżdża reżyser Sylwester Chęciński, a także aktorzy.
? Do tego cztery tysiące ludzi, którzy koniecznie chcą zobaczyć dom Kargula i Pawlaka ? dodaje Dalecki.
Dobrzykowice od czasu kręcenia filmu sporo się zmieniły. Z małej wioski stały się niemal częścią Wrocławia. Do granicy stolicy Dolnego Śląska jest stąd zaledwie dwa kilometry, do wrocławskiego rynku ? czternaście. Na kargulowym i pawlakowym polu rosną nowe osiedla domków jednorodzinnych. A sam właściciel filmowej zagrody nie ma już nic wspólnego z rolnictwem jak jego rodzice czy bohaterowie ?Samych swoich?. Ukończył m.in. Politechnikę Wrocławską, a po wielu latach pracy w szkole odpoczywa podróżując po świecie. Jego pasją są kwiaty, które przywozi z najdalszych zakątków kuli ziemskiej, by później zdobiły kargulowe gospodarstwo.
Tekst i zdjęcia
Milena ZATYLNA
Komentarze
Brak komentarzy do tego artykułu, bądź pierwszy !
Dodaj komentarz
Komentarze osób niezalogowanych przed umieszczeniem są moderowane.
Logowanie
Solenizanci
Dzisiaj jest:
Niedziela 5 Września 2010
Imieniny obchodzą:
Doroty, Justyna, Wawrzyńca
Prognoza Pogody
|
przejaśnienia | N 9 km/h |
|
|
max.16°C min.8°C |
Shoutbox
-
~ Adam Kozioł
DATA:04-08-2010 19:37:55
W niedziele 8 sierpnia od godziny 10 do 14 w remizie strażackiej w Radłowie będzie można honorowo oddać krew.(akcję organizują radłowscy strażacy) .Wszystkich bardzo serdecznie zachęcam i zapraszam do oddania krwi. To nie boli a ratuje życie . ( nie zapomnij zabrać dowodu ) .Do zobaczenia w niedziele ,w Radłowie.
-
~ Kasia D
DATA:24-07-2010 18:22:21
szukam mieszkania do wynajęcia w praszce kontakt najlepiej na mail : pdoodek@wp.pl lub kasia.janikowska@op.pl
-
~ marta21
DATA:07-07-2010 23:05:23
czy ktoś może wie czy będzie robiony chodnik i droga JULIANPOL JAWORZNO
-
~ kazikj
DATA:05-07-2010 14:24:29
posiadam materiały ze zlotu samochodów pożarniczych Główczyce 2010 mogę przekazać
-
~ Maciej
DATA:29-06-2010 12:01:57
Czy tylko ja mam takie dziwne odczucia, że żyjąc w tych czasach nienormalnym jest aby zakręcili mi i połowie miasta wodę w kranie na 2 tygodnie?!!! Ludzie jest lato, nie macie kiedy robić remontów?? Zresztą nie chodzi o remonty, które są potrzebne... Postawili jakieś beczkowozy do których można śmigać z wiaderkami po wodę, i teraz sytuacja korzystasz z wc - woda, mycie, przysznic, golenie - woda, gotowanie, herbata, wzięcie leków - woda woda woda woda - jest tak potrzebna ludziom że nie można jej odłączać na 2 tygodnie!!! młodzi sobie poradzą, a starsi ludzie, których nie mało u nas?? Sami będą zapierdzielać z wiaderkami kilkaset metrów? Otrząśnijcie się ludzie w UM Byczyna!!! Mam nadzieję, że może ktoś zainteresuje się sprawą bo to jest grube przegięcie!